czwartek, 3 stycznia 2013

Nízke Beskydy - przygody cz. 2

  Chlapanie. To pierwsze, co usłyszeliśmy, kiedy zeszliśmy z łąk i lasów na nawierzchnię antropogeniczną. Co więcej nie szliśmy po kałużach. Szybko odkryliśmy, że to totalnie przemoczone buty są pełne wody. Idąc po śniegu jakoś tak się tego nie odczuwało, ale potem było makabrycznie. Zatrzymawszy się na przystanku ucięliśmy sobie przerwę na wylanie wody z butów i chociażby odrobinę wysuszenie skarpetek. 
       Stopy bolały, wiatr wiał, zaczęło znowu padać. Do Dukli zostało na szczęście tylko 4 km. Po drodze mieliśmy jednak zamiar zahaczyć o jeszcze jedno zbocze. Tam czekała na nas kolejna atrakcja- jaskinie. Chwile posiedzieliśmy na przystanku, dalej szliśmy drogą asfaltową, mijani przez rozpędzone tiry. Chwilka minęła zanim znaleźliśmy interesującą nas górkę. Wdrapaliśmy się po kamienistym, pokrytym mchem zboczu i zaczęliśmy poszukiwania.
      Jaskinie jak jaskinie. Raczej dziury w ziemi. Popękany piaskowiec. Większość była za mała, żeby wleźć do środka, a te wystarczająco duże były zakratowane, coby ewentualny śmiałek reszty marnego żywota we wnętrzu nie spędził.

Ot zwykłe dziury w ziemi.
     Same jaskinie nie były zbyt dużą atrakcją. Bardziej cieszyły oczy nagie, pionowe, popękane piaskowcowe ściany. Poza tym mieliśmy satysfakcję z odnalezienia kolejnego fajnego elementu krajobrazu. W drodze powrotnej na dół, do głównej drogi urządziliśmy sobie wyścig po omszałym rumowisku i powykręcanych korzeniach, szczelnie pokrywających strome zbocze. Jakimś cudem nikomu nie stała się żadna poważna krzywda . Dalej szło się całkiem przyjemnie bo nareszcie zaświeciło słońce. Do Dukli doszliśmy tak szczęśliwie, że po 2 minutach czekania przyjechał nasz bus.

     Może słowo podsumowania dotyczące wypraw w trakcie odwilży. Odwilż w plusach i minusach:
+ Niesamowite widoki. Osobiście uwielbiam szarawe trawy pokryte plackami śniegu, pędzące po niebie chmury i połamaną krę nad rzekami.
+Pustki na szlaku. Nikomu nie chce się chodzić w taką pogodę.
+Epickość i klimat otoczenia. Jest epicczej i klimatyczniej niż kiedykolwiek indziej.

-Pogoda jest mega nieprzewidywalna.
-Jest ślisko jak cholera, można sobie zrobić krzywdę.
-Wszystko jest mokre,a sprzęt się dosyć szybko zużywa (przemaka nawet nieprzemakalne).
-Trzeba być ogarniętym, kondycyjnie i przygotowawczo.
-Nie ma co liczyć na podziwianie zróżnicowanej i kwitnącej flory.
-Mało czasu. Dzień jest krótki.
-Nocowanie w takich warunkach to wyzwanie dla najtwardszych.

     Dla mnie takie wycieczki są świetna zabawą i polecałbym je każdemu. Ale jeśli nigdy się nie było i chce się spróbować, to nie teraz. Łatwo można się zrazić i pochorować. Z drugiej strony można sobie dać w kość nawet na takiej krótkiej trasce jak nasza (ze 20-25 kilometrów).
   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz